Zdrowe i kolorowe życie dziewczyny informatyka

 

Health Box – edycja listopadowa

health box  - edycja lsitopadowa

Dzisiaj dopadła mnie mała zdrowotna niemoc i przedpołudnie spędziłam w łóżku, szykując się na popołudniowe zajęcia na uczelni. W towarzystwie gorącej herbatki udało mi się w kilku słowach (i zdjęciach) pokazać Wam, co znalazło się w listopadowej wersji Health Box, który możecie zamówić tutaj w trzech wariantach subskrypcji (1,3 lub 6 miesięcy).

W związku z tym, że znacie już koncepcję Health Boxa to przechodzę od razu do opisu zawartości. Pierwsze co mi wpadło w oczy to produkt (a właściwie dwa produkty) firmy Cherry Tree – sok wiśniowy i konfitura wiśniowa bez cukru. Znałam je, ale nigdy nie próbowałam więc bardzo ucieszył mnie ich widok. Poza tym ja po prostu kocham soki wiśniowe! Nie jestem tylko do końca pewna czy umieszczenie w boxie dwóch tak podobnych do siebie (pod względem smaku) produktów to jest dobre rozwiązanie.

Baton Warszawski - kolejny produkt, który znam, ale którego nigdy nie jadłam. Wiele razy pisałam Wam, że odkąd pokochałam daktyle to chętnie zajadam się zdrowymi słodyczami i deserami przygotowanymi na ich bazie. Jak tylko cyknęłam kilka zdjęć całego boxu to ten batonik był pierwszym produktem, po który ze smakiem sięgnęłam.

health box  - edycja lsitopadowa

Kolejne produkty już mnie tak nie zachwyciły i zaraz Wam napiszę dlaczego. Na pierwszy ogień weźmy moje ukochane migały. Owszem, ucieszyłam się, bo akurat jakiś czas temu skończyły mi się moje zapasy, ale wolałabym w to miejsce dostać jakieś mniej popularne orzechy (np. macadamia lub brazylijskie – zdaję sobie sprawę, że wtedy było by to mniejsze opakowanie), których normalnie sama bym sobie nie kupiła z różnych względów.

Suszona aronia – wykorzystam ją jako dodatek do domowej granoli i jako uzupełnienie gorącej, aromatycznej, jesiennej herbaty. Co mi więc nie odpowiada skoro już mam pomysły na jej wykorzystanie? A no mam po prostu jakieś takie małe deja vu z pierwszego boxa, w którym znalazła się suszona morwa (swoją drogą – to mój ostatni hit wśród suszonych owoców).

No i na koniec ryż jaśminowy. Wiem, że spośród wszystkich produktów to on właśnie najbardziej rozczarował szczęśliwych posiadaczy listopadowego Health Boxa i rozumiem to. Jakichkolwiek ryż nie ma wartości odżywczych czy smakowych, to po prostu wciąż biały ryż, który każdy z nas na pewno ma w domu i nie potrzebuje kolejnego opakowania. Mam nadzieję, że to jedynie chwilowy brak pomysłu, a może braki towarowe, bo Health Box to świetny pomysł, tylko w tym miesiącu po prostu zabrakło trochę kreatywności.

Poprzednie boxy bardziej przypadły mi do gustu, chociaż w tym miesiącu też kilka produktów skradło moje podniebienie. Jestem ogromnie ciekawa jak dalej będzie rozwijał się pomysł Anety i Mirka oraz co znajdzie się w kolejnych boxach, a zwłaszcza następnym czyli świątecznym (Boże Narodzenie to świetny test na nieoczywiste rozwiązania). Zamówienia na grudniowy box możecie składać do 22.11. Zapraszam też Was serdecznie do skorzystania z unikalnego kodu rabatowego – healthbox05, przygotowanego specjalnie dla czytelniczek i czytelników Dziewczyny Informatyka.

Podziel się:
Dodano: 04-11-2016